czwartek, 25 września 2014

Maskotki, maskotki...



Zaczyna się jesień i jak na razie jest ładnie , o ile deszcz za bardzo nie leje. Prawdziwa jesień dopiero  przyjdzie z kolorowymi liśćmi i widokami aż dech zapiera. Jesień w Beskidach jest szczególnie kolorowa i na to się cieszę. Wszystkie moje koleżanki robią już ozdoby świąteczne a ja dalej te misie i maskotki. Mówię sobie że  jak się odrobię z misiami to przyjdzie pora na ozdoby świąteczne. Tylko że jakoś nie mogę się odrobić.
 Ostatnio zrobiłam misia na prezent dla małego chłopczyka.  Dla Magdy maleńką sówkę (3,5 cm) oraz oczywiście laleczkę (7,5 cm).
 Zajęło mi to sporo czasu bo wszystko robiłam tak pomiędzy innymi sprawami, Na rękodzieło trzeba mieć spokojną głowę , przynajmniej ja tak uważam, chociaż z drugiej strony taka dłubanina uspokaja a nawet, śmiem twierdzić ,uszczęśliwia !

 Miś Oskar

Laleczka
Sówka